Logowanie

Sukcesy terapeutyczne naszych studentów z grupy wrocławskiej!

, 26-10-2015

Podczas wrześniowego kursu we Wrocławiu nasi studenci opowiadali o początkach swojej pracy terapeutycznej. Już na tym etapie mają ciekawe doświadczenia, które tutaj przedstawiamy.

Studentka Ewa Miklaszewska:

"Od ponad 30 lat pasjonuję się rozwojem osobistym, od ok. 10 lat robię to zawodowo w gabinecie. Uwielbiam to, co robię i daje mi to dużo satysfakcji. Praca z ciałem jest znaczącym elementem terapii, gdyż właśnie w ciele kumulują się emocje i tworzą blokady.

O Technice Bowena dowiedziałam się od koleżanki, która jest terapeutką od 3 lat i już po pierwszym zabiegu zdecydowałam się na szkolenie. Po odbyciu pierwszego seminarium zrobiłam ok. 80 zabiegów. Najmłodszy pacjent ma 12 miesięcy, a najstarsza pacjentka 77 lat. Na pierwszym spotkaniu przeprowadzam wywiad medyczny. Zdarzało mi się na początku, gdy usłyszałam ogrom chorób i dolegliwości, że miałam obawy, jak sobie poradzę, jakie procedury zastosuję i w jakiej kolejności. Przekonałam się, że już od pierwszego spotkania to ciało decyduje jak prowadzić terapię. Często podczas pierwszej sesji robiłam procedurę lędźwi, pleców i karku, ale bywało też, że pierwsza sesja kończyła się na dwóch ruchach – 1-2 z procedury lędźwi i HTL, ze względu na to, że ciało w odpowiedzi na ruch bardzo długo pracowało. Zdarza się to przy przewlekłych chorobach lub dużej ilości różnych dolegliwości.

Podobną sytuację miałam w przypadku mojej najstarszej pacjentki -77 lat. Ponad 30 lat temu miała operację usunięcia jajników i macicy, 30 lat temu przeszła operację kręgosłupa, 17 lat temu w wyniku napadu miała złamaną miednicę. Od 14 lat cierpiała na nie trzymanie moczu. Założone miała taśmy trzymające. Później doszło do zapalenia pęcherza, zapalenia otrzewnej i zaistniała konieczność wycięcia części pęcherza. Poza tym choruje na cukrzycę, osteoporozę, Parkinsona i była przygotowywana do operacji zaćmy. Pacjentka miała osłabioną lewą część ciała, lewą nogę i bóle nadgarstków. Na pierwszym spotkaniu zrobiłam z procedury lędźwiowej ruchy 1-2 i 3-4 – ciało pracowało 20 min. Pacjentka odczuwała rozchodzące się ciepełko (jej określenie) po lewej stronie i przyjemne poczucie krążenia. Zakończyłam sesję HTL, gdzie przez 10 min. odczucia były podobne. W ciągu tygodnia do drugiego zabiegu pojawił się ból pod lewą łopatką, poza tym nie było żadnych objawów. Od drugiego spotkania postanowiłam robić przerwy między ruchami 1-2 i 3-4 z procedury lędźwiowej – po zrobieniu ruchu 1-2 czułam, że ciało potrzebuje tej przerwy. Już po pierwszym ruchu zmniejszył się ból pod łopatką. Odczucia, jakie opisywała pacjentka to: przyjemne ciepełko rozchodzące się od miejsca dotyku do rąk i pulsujące w palcach, przeszło do miednicy i przyjemnie rozchodzi się w stronę kolan, ciepełko krążące do miednicy, głównie lewa strona, od miejsca dotyku ciepełko rozchodzi się do łydek i w górę, ukłucia w okolicy serca i uderzenia do głowy. Po dwóch tygodniach od początku terapii pacjentka określiła, że ma świetne samopoczucie i bardzo dobrze śpi bez zażywania lekarstw. Na trzecim zabiegu odczucia były bardzo podobne jeśli chodzi o ciepełko, natomiast pacjentka rzadziej używała określenia rozchodzi się i zastąpiła je krążące ciepełko i uczucie ożywienia (zwróciłam uwagę na zmianę wypowiadanych słów, gdyż zawsze to, co mówimy jest odzwierciedleniem naszego stanu). Przed czwartym zabiegiem pacjentka stwierdziła ogólną dużą poprawę i odczucie życia w lewej stronie ciała. Wystąpił ból nadgarstka. Podczas zabiegu po ruchu 3-4 procedury lędźwiowej pacjentka odczuła „jakby życie wstąpiło”, poleciała jej łza z oka i powiedziała z wielką nadzieją w głosie, że może zniknie zaćma i Parkinson. Wyraźnie odczuwała ożywienie organizmu. Po tygodniu od ostatniego zabiegu: ustąpił całkowicie ból w stawach, duża ulga w głowie – poczucie luzu. Ustąpił ból kręgosłupa na poziomie lędźwi, coraz bardziej lewa strona ciała ożywia się i wyrównuje się z prawą. Na piątym zabiegu pacjentka swoje odczucia określała jako krążące i wibrujące ciepełko. Zrobiłam Babci (tak ją nazywam dla siebie, bo kojarzy mi się z kochaną babcią pełną miłości) pięć zabiegów, gdyż miała wyznaczony termin operacji zaćmy i potem cykl zabiegów w ramach NFZ. Jest to osoba, która ma świetny kontakt z własnym ciałem, jest bardzo otwarta. Ta praca była wyjątkowa dla mnie również ze względu na to, że każde słowo wypowiadane było pełne miłości i wdzięczności za wszystko co odczuwa. Satysfakcja z pracy nie do opisania, bo chyba nie ma takich słów na jej określenie. Ze względu na to, że ciało długo pracowało, wykonywałam na każdej sesji tylko trzy ruchy. Wiem, że niedługo ma powrócić na zabiegi – sama nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że Parkinson będzie tylko wspomnieniem."

 

Student Ireneusz Stańczak: 

"Jednym z moich pierwszych pacjentów był pan Piotr 57 lat, cierpiący na bóle kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, bóle kolan oraz w okolicach kości piszczelowych na obu kończynach. Ponadto miał kłopoty w poruszaniu się po schodach oraz był przygnębiony (stany depresyjne związane ze stanem zdrowia). Po pierwszym zabiegu poprawił się widocznie stan emocjonalny i jak sam powiedział: coś się dzieje. Po tygodniu wykonałem drugi zabieg po którym ustąpiły wszystkie dolegliwości. Sam pan Piotr stwierdził: "że Irek mnie uzdrowił”.

Kolejnym Pacjent to Pan Roman  lat 48 cierpiący na bóle pleców w odcinku lędźwiowym z powodu przewężenia kanału rdzenia kręgowego z uciskiem na rdzeń. Po pierwszym spotkaniu na którym wykonałem tylko ruchy 1 i 2 z procedury lędźwi na siedząco (z powodu braku czasu), rano  otrzymałem telefon: „nie wiem co mi zrobiłeś ale czuje taką zmianę, że sam bez bólu rano wstałem z łóżka - przyjedź i dokończ to co zacząłeś". Po drugim zabiegu BRM 1, BRM2, BRM 3  ból ustąpił całkowicie. Obecnie po trzech miesiącach problem odezwał się ponownie, gdyż przyczyną jest praca fizyczna na kolei i związane z tym dźwiganie dużych ciężarów, które są przyczyną dolegliwości. Obecnie pan Roman jest po kolejnych dwóch zabiegach po których czuje się znacznie lepiej, mimo odczuwanego bólu związanego z dolegliwością (ból obecnie jest odczuwalny rano po wstaniu do momentu rozruszania – jak to określił pacjent).

Pani Dorota  55 lat, miała niedowład prawej nogi od 2006r (ograniczone czucie w prawej nodze zmniejszone obwody w kończynie w stosunku do lewej nogi). Ponadto w odcinku lędźwiowym  i piersiowym ciało przypominało kloc drewna – sile stałe napięcie pleców. Po ruchach 1-4 BRM 1 na drugi dzień pani Dorota odczuła powrót czucia w dużym palcu u prawej nogi czym była bardzo podekscytowana i zaskoczona. Na następnym zabiegu wykonałem BRM1, BRM2,BRM3, po których nastąpiły kolejne postępy w powrocie czucia, wyczuwalne rozluźnienie mięśni. 

Z kolei Pani  Ela  ok. 60 lat na skutek wypadku w rolnictwie miała zmiażdżenie lewej nogi od kolana do stawu skokowego. Obecnie kość strzałkowa przejęła funkcje kości piszczelowej, noga lewa jest krótsza ok. 2 cm, opuchnięta i boląca zwłaszcza wieczorami oraz przy zmianach pogody, występują też problemy z czuciem. Po wykonaniu BRM1, BRM2  otrzymałem telefon, że opuchlizna zeszła na drugi dzień, w nodze czuć pulsowanie. Ponadto pani Ela odczula silny przypływ energii na drugi dzień do południa, po którym nastąpiło potężne zmęczenie i spanie. Nigdy przez dwa lata od wypadku Pani Ela nie doświadczyła takich zmian, mimo regularnych wizyt u lekarzy ortopedów i rehabilitacji. Obecnie jesteśmy przed następnym zabiegiem." 

 

  

 

 

Komentarze

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz...