Logowanie

Dziewczyna w śpiączce

O czym lekarze Ci nie powiedzą , 5(13),9-10/2015 , 13-01-2016

„(…) Po upadku z muru Jessice Willard nie dawano szans na przeżycie nocy. Pomimo to odzyskała przytomność, a obecnie wraca do petni zdrowia. Dziewczyna przypuszcza, że w dużej mierze zawdzięcza to terapii zwanej techniką Bowena. (…)

Tom Bowen opracował swoja terapię, kiedy zajmował się leczeniem urazów oraz bólów ostrych i przewlekłych u miejscowych sportowców, przyjaciół i członków rodziny w okolicach Geelong w Australii, gdzie mieszkał. Metodą prób i błędów, w znacznym stopniu dzięki intuicji udoskonalił proste ruchy i rolowanie skóry, które terapeuta posługujący się tą techniką wykonuje całymi dłońmi i kciukami na mięśniach, ścięgnach, więzadłach i tkance miękkiej pacjenta. Według stowarzyszenia Bowen Therapy Professional Association faliste ruchy na powrót pobudzają naturalny proces leczenia organizmu poprzez stymulację do reorganizacji i wyrównywania zaburzeń funkcjonowania. Przywracają więc homeostazę, czyli równowagę fizjologiczną.

Na krótko przed śmiercią Toma w 1982 r. w australijskim rządowym raporcie dotyczącym medycyny alternatywnej oszacowano, że z dużą dozą skuteczności leczył on ponad 13 tys. pacjentów. Obecnie technikę Bowena wykłada się w Australii na ostatnim roku studiów z zakresu osteopatii.

Typowa sesja terapii Bowena trwa od 30 minut do godziny. Krótkotrwałe dolegliwości o ostrym przebiegu można zazwyczaj wyeliminować w ciągu jednej do trzech sesji. Przewlekłe schorzenia mogą wymagać dłuższej kuracji w zależności od pacjenta i rozmiaru jego problemu. (…)

Jennifer Webster po raz pierwszy usłyszała o terapii Bowena w 1992 r., kiedy jako dyplomowana pielęgniarka pracowała jako siostra operacyjna na salach operacyjnych szpitali Portland i Wellington. - Brzmiało to interesująco, ale nie wykorzystałam tych informacji do momentu, kiedy na prezentacji natrafiłam na kilku praktyków - mówi. To ożywiło jej zainteresowanie tą metodą i rok później, w 2008 r. zdobyła kwalifikacje terapeuty.

Jen nadal pracuje dorywczo jako pielęgniarka operacyjna, ale to terapii Bowena i własnej praktyce w Thame, niewielkim mieście w hrabstwie Oxfordshire, oddaje się obecnie całym sercem. - Uwielbiam bycie pielęgniarką i pracę na sali operacyjnej, ale jestem również przekonana o roli, jaką alternatywne formy terapii pełnią w łagodzeniu objawów i wspomaganiu powrotu do zdrowia. W technice Bowena odnalazłam metodę, która spełnia, a nawet przewyższa stawiane im kryteria. Czasami interwencja medyczna jest konieczna i nieunikniona. Jednak nawet wtedy holistyczne lecznicze korzyści płynące ze stosowania terapii Bowena mogą działać w ścisłym powiązaniu z opieką medyczną poprzez radykalne ograniczanie bólu i przyspieszanie rekonwalescencji - przekonuje Jen. (…)

Przypadek Jessiki to tylko jedna z wielu niezwykłych historii, z jakimi zetknęłam się jako terapeutka korzystająca z techniki Bowena - mówi.”

Pliki

Komentarze

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz...