Logowanie

Ból łopatki, pleców i inne

Pacjentka Haliny Mayer , 01-07-2017

Moja przygoda z terapią Bowena rozpoczęła się 3-4 miesiące temu. Do terapeutki Haliny Mayer z Szamotuł trafiłam przypadkowo, raczej w celu sprawdzenia o co w tym chodzi, a przy okazji może pozbycia się kłującego bólu pod lewą łopatką. Kłucie było co jakiś czas, nie stale, ale nie utrudniało życia, więc nic z tym nie robiłam. Okazało się, że kilka zabiegów (chyba 4) uwolniły mnie od tego dyskomfortu i do dzisiaj ból nie powrócił. Uznałam, że metoda jest nie tylko przyjemna, ale też skuteczna! Ponadto zauważyłam inne pozytywne strony Bowena: zmniejszenie napięcia, lepsze samopoczucie, zmniejszenie sińców pod oczami, dlatego od tego czasu na zabiegi jeżdżę dość regularnie. Obecnie również z moją córką w celu pozbycia się nawyku zgrzytania zębami (mała ma 8 lat i od kilku lat co noc zgrzyta, często wręcz przeraźliwie). Po kilku zabiegach jest poprawa - zgrzyta zdecydowanie mniej intensywnie i z mniejszą częstotliwością podczas jednej nocy. Liczę na całkowite pozbycie się tego problemu.

Jednak największy sukces tej terapii odczułam na sobie kilka dni temu. W niedzielę podczas pracy fizycznej coś zaczęło mnie boleć w dole pleców (odcinek lędźwiowy/biodrowy). Nie były to mięśnie ani sam kręgosłup tylko bardziej wewnątrz, jakby jakiś staw. Gdy stałam wyprostowana - zero bólu, przy wygięciu dolnego odcinka do wewnątrz, czyli jak przy siadaniu - bardzo duży ból. Miałam problem przede wszystkim z siadaniem i wstawaniem, ale ból był dotkliwy również przy samym siedzeniu. W poniedziałek musiałam zwolnić się z pracy (biurowa, przy komputerze), bo nie dałam rady dłużej siedzieć. O ukochanej jeździe konnej mogłam pomarzyć... Na szczęście we wtorek po południu jechałam z córką do p. Haliny. Powiem szczerze: liczyłam na jakąś poprawę, ale na takie efekty jakie odczułam na sobie nawet nie liczyłam. Chyba aż tak bardzo w Bowena nie wierzyłam :-) Po jednym zabiegu ból jest minimalny, siadanie, wstawanie, jazda samochodem nie są torturą, a wczoraj (środa) nie tylko dałam radę w pracy, ale po wsiadłam na spacer na konia! Bałam się pogorszenia po jeździe, ale nie, efekt się utrzymuje :-) W następny wtorek śmigam do p. Halinki. Teraz z moim sceptycznym mężem, bo postanowił poprawić stan swoich pleców. Dopiero teraz uwierzył, że ta terapia może pomóc.

Dziękuję p. Halinie Mayer z podpoznańskich Szamotuł i polecam terapię!! 

Marta

Komentarze

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz...